Abp Jędraszewski odniósł się do wypowiedzi prof. Środy. Chodzi o „prawa uchodźców dla karaluchów”

– Właśnie dlatego, że współczesna kultura pomija Boga, (…) człowiek gubi siebie i zaczyna zatracać się, a w swoim zagubieniu próbuje z całą powagą profesorskich tytułów głosić prawa uchodźców dla karaluchów, a jednocześnie twierdzić, że ziemia się uratuje, pod warunkiem, że człowiek zniknie z jej powierzchni. (…) Naszym posłaniem jest powrót do podstawowych prawd o sobie i o świecie. Ojciec Święty Franciszek stawia przed nami wielkie zadanie – ekologiczne nawrócenie, które ma sens wtedy, jeżeli jego fundamentem jest Bóg – Stwórca wszystkiego istnienia

– powiedział i dodał, że świat ginie, ponieważ nie wierzy w Boga, który jest miłością. Zauważył, że nieprawdziwe narracje ustaną, kiedy człowiek pochyli się nad urodzonym w Betlejem Dzieciątkiem i włączy się w hymn pasterzy i aniołów: „Chwała na wysokości Bogu”.

W przytoczonych słowach abp Jędraszewski odniósł się m.in. do niedawnej wypowiedzi prof. Magdaleny Środy, która cytowała koncepcję kanadyjskiego filozofa Willa Kymlicki z publikacji “Zoopolis”.

– Tam jest taka propozycja, żeby zwierzętom przydzielić obywatelstwo. Są zwierzęta udomowione, które powinny być traktowane jak współobywatele, oczywiście Kymlicka powie, że “zwierzęta są pozbawione politycznego sprawstwa”, ale też dzieci są pozbawione politycznego sprawstwa, osoby niepełnosprawne są pozbawiane politycznego sprawstwa, mają sprawstwo zależne (…) Potem są zwierzęta liminalne, graniczne, te które żyją z nami np. szczury, karaluchy albo coś takiego i one powinny mieć status uchodźców i są zwierzęta dzikie, które powinny mieć status obywateli państw suwerennych. To jest bardzo rozwijające podejście oparte na rewolucyjnej tezie, że zwierzęta mają prawa podstawowe o charakterze nienaruszalnym

– mówiła Środa na antenie Radia Zet na początku grudnia.

W ostatnich tygodniach głośno zrobiło się wokół osoby abp. Marka Jędraszewskiego po jego wypowiedzi w wywiadzie dla Telewizji Republika. W trakcie świątecznej rozmowy z Dorotą Kanią i Ryszardem Gromadzkim był pytany m.in. o to, czy ekologizm stoi w sprzeczności z naukami Kościoła Katolickiego, a dokładniej o manifest, który podpisała między innymi szwedzka aktywistka Greta Thunberg, w którym jedną z tez ma być to, że patriarchat jest przyczyną globalnego ocieplenia.

– To powrót do Engelsa i do jego twierdzeń, że małżeństwo to kolejny przejaw ucisku, a w imię równości trzeba zerwać z całą tradycją chrześcijańską, bez której my – Europejczycy, nie zrozumiemy się, bo jesteśmy w niej wychowywani od tysiącleci

– odpowiedział duchowny.

To się kwestionuje przez różne nowe ruchy, a także próbuje się narzucać jako obowiązującą doktrynę. To zjawisko bardzo niebezpieczne, bo to nie jest tylko postacią nastolatki, to coś co się na narzuca, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych. To jest sprzeczne z tym wszystkim co jest zapisane w Biblii począwszy od Księgi Rodzaju, gdzie jest wyraźnie mowa o cudzie stworzenia świata przez Boga

– stwierdził arcybiskup, który dodał, że

naraz wszystko się kwestionuje, czyli faktycznie kwestionuje się naszą kulturę, odwraca się cały porządek świata, zaczynając od tego, że kwestionuje się istnienie Pana Boga – stwórcy, kwestionuje się także rolę i godność każdego człowieka.

Po tych słowach na metropolitę spadła fala ataków. Solidarność z abp. Markiem Jędraszewskim wyraziła część środowisk politycznych, kościelnych oraz społecznych.

źródło: Niezależna