Spotkanie Młodzieży Lednica 2000
„W Imię Syna” 7/8 czerwca 2014

Fotorelacja z wydarzenia dostepna tutaj

 

„W Imię Syna” - tak brzmiało hasło XVIII spotkania młodzieży na polach lednickich. Grupa młodzieży z Ostrowi Mazowieckiej pod opieka s. Anety Wagner i s. Nikodemy Czernieckiej uczestniczyła w tym wielkim, nie tylko polskim, ale europejskim wydarzeniu.

Z Ostrowi wyjechaliśmy w sobotę o godz. 3:00 rano. Na Polach Lednickich modlitwa trwała już od ósmej. Nasz parking, czyli miejsce dla pojazdów, znajdował się bardzo daleko od pola. Jednak na Polu udało nam się zająć dobre miejsce. Byliśmy w sektorze siódmym, który był blisko ołtarza i bramy ryby.

Po urwanej nocy w podróży,  byliśmy bardzo  szczęśliwi i zadowoleni gdy dotarliśmy na Pola Lednickie. Założyliśmy nasz mały obóz, w którym spędziliśmy 10 godzin. s. Aneta i s. Nikodema dokonały formalności w miejscu rejestracji. Każdy z uczestników otrzymał pierścień lednicki – symbol przynależności do Jezusa Chrystusa, dowód lednicki – symbol dojrzałości chrześcijańskiej, śpiewnik oraz banknot wdzięczności o wartości 2 tysięcy talentów będący odpowiedzią na dary jakie otrzymaliśmy od swoich rodziców i wychowawców. Ma on stać się pretekstem do tego, aby po powrocie młodzi usiedli razem z rodzicami, porozmawiali z nimi i dali im ten banknot dziękując za wychowanie i za poświęcony czas.

Nasz czynny udział w spotkaniu rozpoczęliśmy o godz. 15.00 koronką do Bożego Miłosierdzia. Każdy punkt spotkania był bardzo barwny, główną promenadą przemieszczające się rzesze młodych ludzi, tańczących w rytm muzyki, „opowiadały” o kolejnym wydarzeniu. Dreszcze przechodziły nas, co chwilę, nie rzadko pojawiły się łzy na policzkach. Każdy z nas głęboko przeżywał to spotkanie z Jezusem na swój sposób. Atrakcji i wrażeń nie brakowało.

 Ojciec Jan Góra, nie pozwolił nam się nudzić. Około godziny szesnastej, tuż nad naszymi głowami, przeleciał samolot, z którego wyskoczył spadochroniarz z Księgą Pisma Świętego. Był to znak, że słowo zawarte na kartach Biblii jest z Nieba, od. Po wylądowaniu osobiście wręczył ją Ojcu Janowi. Samolot wymalował cyfrę 18, odrzutowce „malowały” na niebie trójkąty – znak Boga Ojca, grupa biegaczy przebiegła dystans 46 km w Imię Syna, wojsko polskie na pięknych koniach przywitało całą Lednicę. Dziewczęca grupa baletowa wytańczyła życzenia dla Ojca Jana w Jego 40-tą rocznicę kapłaństwa, było też uwielbienie dla świętego Jana Pawła II… W namiotach i na wyznaczonych miejscach odbywała się spowiedź święta. Ogromne wrażenie zrobiła na nas taka forma sakramentu pojednania. Tak zwyczajnie siedząc na trawie mogliśmy wyspowiadać się i porozmawiać z księdzem. Dla większości młodych, którzy po raz pierwszy uczestniczyli w takim wydarzeniu było to nie małym zaskoczeniem.

Było też takie miejsce, gdzie stale trwała modlitwa wstawiennicza i Adoracja Najświętszego Sakramentu. Na polach można było także spotkać młodych ludzi w niebieskich koszulkach z napisem: „Chcę Ci powiedzieć, że Imię Jezus Uzdrawia i może dziś uzdrowić Ciebie!” to byli ewangelizatorzy, z którymi można było porozmawiać o swoich wątpliwościach i doświadczeniu wiary. Wraz z tą grupą posługiwała jedna z sióstr Terezjanek – s. Franciszka Cejrowska. Po Mszy Świętej, która rozpoczęła się o godzinie dziewiętnastej przygotowywaliśmy się do powrotu do domu.

Na Polu pod Rybą spotkaliśmy Młodzież z Suwalskiego TAU. Całe spotkanie spędziliśmy razem w tym samym sektorze – modląc się, klaszcząc, tańcząc, rozmawiając, jedząc, spacerując.

Myślę, że klimat wydarzeń będzie można odczuć w poniższych świadectwach uczestników:

 

To była najlepsza rzecz, jaką w życiu przeżyłam. Nigdy nie sądziłam, że prosta modlitwa za kogoś może zmienić jego patrzenie na świat. Było to coś niesamowitego. Chciałabym żeby każdy człowiek na własnej skórze mógł odczuć działanie Ducha Świętego, ponieważ jest wspaniałe i oczyszczające.

Kasia Świerczewska – Ostrów Maz.

***

Hmm… to może tak, Lednica jest jak kompletnie inna rzeczywistość. Wchodząc tam człowiek jeszcze nie wie, że zrobił pierwszy krok, krok ku miłości Bożej. Ludzie tam przyjeżdzający często jeszcze ślepi na Boga, po spędzeniu tam kilku godzin jakby się zmieniają. Widać w nich zmianę ku lepszemu. Naprawdę widziałem wiele imprez i ludzie również wszędzie płakali, lecz tam płaczą oni tylko z radości
i ze wzruszenia, brak tam smutku i zmartwień. Naprawdę warto tam jechać bo można znaleźć coś czego szukało się przez większość naszego nędznego padołu. Sam znalazłem tam cos takiego, a bardziej "Kogoś".

Mikołaj Niciecki – Ostrów Maz.

***

Na Lednicy było super, ponieważ panowała tam miła atmosfera, śpiewy oraz tańce oraz wszystko inne co powodowało uśmiech na twarzy każdego człowieka.

Piotr Murawski – Ostrów Maz.

***

Jadąc na Lednice nie wiedziałem, co mnie tam spotka i czego doświadczę. Po przeżyciu tego spotkania już wiem, że Lednica to jedna wielka rodzina wszystkich młodych ludzi, którzy przyjechali tam aby doznać łask Ducha Świętego i modlić się w swoich intencjach. Jest to świetne miejsce do pogłębienia naszej wiary i jeszcze lepszego zrozumienia istnienia Boga. Do tego panuje tam rewelacyjna atmosfera wszyscy wokół się radują, śpiewają, tańczą i wielbią Jezusa. Nikt nikogo do niczego nie zmusza każdy sam decyduje co robi i czego chce doświadczyć

Damian Borowy – Ostrów Maz.

***

Lednica jest to coś wyjątkowego. Niezwykłe spotkanie z Bogiem, którego czuje się po prostu obok – dosłownie (i wbrew pozorom nie polega na wiecznym klęczeniu i modlitwie, a wręcz przeciwnie, bo na śpiewaniu, tańczeniu i zabawie z Panem).  To, co się tam dzieje, nie da się opisać słowami, trzeba to przeżyć. Cudny widok tysiąca uśmiechniętych ludzi, przytulających się, którzy się zupełnie nie znają, a zachowują się jakby byli najlepszymi przyjaciółmi. Było czuć tą miłość w powietrzu. Polecam wszystkim ten wyjazd, bo jest to wspaniałe przeżycie. Mogę zapewnić tych, którzy nie do końca „lubią” się z Bogiem, że jeśli spróbują, to doświadczą Go w zupełnie inny sposób niż myśleli i zmieni się ich szary świat w coś z barwą. Najpiękniejsze jest to, że ludzie, którzy tam byli wiedzieli po co tam są, a przede wszystkim dla Kogo.

Paulina Kisielmanow – Ostrów Maz.

***

To był mój pierwszy wyjazd na Lednicę. Na początku, bardzo żałowałem tego że pojechałem. Czułem, że to nie moje klimaty. Wszyscy bawili się, skakali jednocześnie chwaląc Boga a ja siedziałem ze skwaszoną miną. Jednak jedna koleżanka zauważyła, że siedzę z niewesołą miną i zaprowadziła mnie na modlitwę wstawienniczą. Po modlitwie poczułem się okropnie. Czułem jakby wszystkie pozostałości po moich grzechach zaczynały we mnie uderzać.

Poszedłem do miejsca gdzie Adorowano Najświętszy Sakrament. Pomimo że nie miałem tego w zwyczaju uklęknąłem i w tym momencie poczułem ogromną potrzebę spowiedzi. Po chwili Adoracji wstałem i zadecydowałem, że pójdę do spowiedzi pomimo że dzień wcześniej również się spowiadałem. Do każdego kapłana, który spowiadał były spore kolejki. Po chwili poszukiwań zauważyłem młodego księdza, który właśnie udzielał rozgrzeszenia. Po niesamowitej godzinnej spowiedzi, pierwszy raz od dawna poczułem ulgę.

Od tego momentu zacząłem wierzyć w Ducha Świętego. Później dzień wspominam bardzo dobrze. Pomimo mojej nieśmiałości, przełamałem się i starałem chwalić Boga jak oni. Każdemu gorąco polecam uczestnictwo w takim wydarzeniu jak Lednica. Tam na prawdę czuć działanie Boga.

Piotr Jeleniewicz - Suwałki

***

Na Lednicy byłam pierwszy raz. Wcześniej coś o tym słyszałam, ale jakoś mi to umykało. Jednak w tym roku postanowiłam, że musze jechać! Kiedy po podróży dojechaliśmy na miejsce, zobaczyłam ogromne pole i scenę w kształcie rybki. Było około godziny 9.00, a wszystko miało się zacząć dopiero o 17.00. Zastanawiałam się co będziemy robić przez tak długi czas, jednak Bóg już wszystko zaplanował! 

W pewnej chwili s. Nikodema powiedziała, że idzie odwiedzić Jezusa w kaplicy. Postanowiłam się z nią przejść. Poszłyśmy we trzy, dołączyła się do nas jeszcze Emilia. Weszłyśmy do namiotu, gdzie był Najświętszy Sakrament i poszłyśmy na sam przód, jak najbliżej Jezusa. Był w tak pięknej monstrancji, że nie mogłam się napatrzeć! Nasz Bóg wie, jak pokazać klasę! Przywitałam się z Jezusem, porozmawiałam z nim i poprosiłam o owocny dzień .

Wyszłyśmy z kaplicy, a tam na polu siedzieli księża, którzy spowiadali. Postanowiłyśmy skorzystać z tej okazji i pójść do spowiedzi. Poszłam, do zakonnika, który pomógł mi rozwiązać pewien problem z czego byłam bardzo wdzięczna Jezusowi! Po spowiedzi ponownie udałyśmy się do Jezusa podziękować mu za ten sakrament. Wróciłam na miejsce, gdzie byli nasi i zachęciłam ich do spowiedzi i do odwiedzenia Pana Jezusa! Po drodze porozmawiałam jeszcze chwilę z jedną osóbką, która miała moment załamania, ale Bóg jest tak wielki, że długo smucić się jej nie pozwolił!

Obok kaplicy było miejsce, gdzie była modlitwa wstawiennicza. Ustawiłam się w kolejce i myślałam, o co mogłabym prosić i ponieważ ostatnio byłam zbyt rozlatana i zbyt głośna, to postanowiłam poprosić o wewnętrzną ciszę. Kiedy nadeszła moja kolei i powiedziałam moją intencję, to mężczyzna, który prowadził modlitwę powiedział, że potrzebni są ludzie szaleni, bo z nudnymi na tym świecie byłoby nudno. Polecił mi dziękować Bogu, za ten dar radości, który otrzymałam. Zaczęli się modlić i po jakiś 5 sekundach leżałam już na ziemi porażona działaniem Ducha Świętego. To było niesamowite! Nasz Bóg jest tak wielki! Czułam taką błogość, że uśmiech nie mógł zejść z mojej twarzy.

To było moje nawrócenie, bo ostatnio trochę oddaliłam się od Boga. Kiedy wstałam chłopak, który prowadził modlitwę dodał: "o taki spokój ci chodziło?!" i zaczęliśmy się śmiać. Zaprowadziłam na modlitwę jeszcze kilka osób i zanim się obejrzałam, była już 17.00. Tańczyliśmy, śpiewaliśmy i chwaliliśmy imię Pana! Ten czas był niesamowity! Nasz Tatuś tak nas kocha! Jest tak wspaniały i wielki! Kiedy już zaczęło się ściemniać każdy z nas zapalił świecę i modląc się wznieśliśmy je w górę. To było tak piękne! Wtedy już wiedziałam, że z takim Bogiem nigdy nie ogarnie nas ciemność! Chwała Tobie Panie!

Patrycja Czarniecka - Suwałki