Warsztaty gospel i koncert ewangelizacyjny

„…by świat usłyszał” –

Ostróda - 20-22.06.2014 r.

Fotorelacja z wydarzenia dostępna tutaj

 

Koncert ewangelizacyjny  „… by świat usłyszał” nie jest dziełem bezpośrednio terezjańskim, ale wartym uwagi. Powstał z inicjatywy grupy młodych świeckich, którzy zapragnęli ożywić ostródzkie wspólnoty i zachęcić je do wyjścia ze świadectwem wiary do tych, którzy jeszcze nie odnaleźli swojego miejsca w Kościele.

Pierwszy koncert odbył się w zeszłym roku. Pozytywne opinie i wrażenia, zachęciły młodych organizatorów do powtórnego podjęcia wyzwania i rozszerzenia całej akcji o warsztaty wokalne. Zespół organizacyjny imprezy, do którego zostałam zaproszona także ja (s. Franciszka Cejrowska) rozpoczął swoje spotkania koncepcyjne już we wrześniu 2013r. Naszym spotkaniom cierpliwie przysłuchiwał się i zatwierdzał kolejne etapy przygotowań ks. proboszcz Roman Wiśniowiecki. Z wielkiego chaosu i burzy pomysłów na comiesięcznych spotkaniach wyłanialiśmy szkic naszego projektu. W październiku całą inicjatywę oddaliśmy w nowennie wstawiennictwu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. W ostatnim miesiącu przygotowań na rozpoczęcie każdego spotkania szliśmy do Kaplicy Sióstr by w krótkiej Adoracji Najświętszego Sakramentu powierzać wszystkie sprawy Panu i prosić Go, aby wypełniała się przede wszystkim Jego wola w tym dziele, by to On był w centrum, by był uwielbiony.

Ogólnie całe przedsięwzięcie warsztatowo – koncertowe uważam za udane. W warsztatach wzięła udział czterdziestka dzieci i około pięćdziesiątka młodzieży z dorosłymi w tym także s. Michaela Ostaszewska - nowicjuszka. Bardzo szybko między uczestnikami, a prowadzącymi (członkowie Chóru Gospel Rain) wytworzyła się atmosfera wspólnoty co sprzyjało owocnej pracy warsztatowej. Poza zajęciami z emisji głosu i próbami śpiewu był też czas na wspólną modlitwę i integrację oraz konferencję o roli muzyka katolickiego.

Koncert również wypadł bardzo dobrze. Poprowadził go dzieląc się świadectwem wiary znany aktor Radosław Pazura. Pogoda spłatała nam małego figla i w połowie wywiała (dosłownie) połowę widowni z amfiteatru, ale nas to nie zniechęciło. Im zimniej się robiło tym więcej energii wkładaliśmy w wykonywane utwory. Boży Duch wlewał w nas pokój i optymizm.

Dla chóru i organizatorów był to czas radosnego dzielenia się Bożą energią, z tymi którzy zostali na widowni (między innymi 8 Terezjanek) i z sobą nawzajem. Nawet ospała ekipa akustyków, którzy z pewnym opóźnieniem reagowali na jakiekolwiek usterki sprzętowo-dźwiękowe nie osłabiła naszego entuzjazmu.